Aktualności polscylektorzy.pl
WIADOMOŚCI

W tym dziale informujemy o wszystkich zmianach w serwisie. Tu znajdziesz najświeższe wieści z rynku, fakty, plotki i donosy. Masz newsa? Organizujesz lub wygrałeś casting? Planujesz ciekawą imprezę? Robisz coś wyjątkowego? Liczymy na Waszą współpracę! Piszcie do nas!

Jacek Brzostyński, Maciej Gudowski, Ireneusz Załóg, Anita Maroszek, Jarosław Łukomski... Stop odliczanie – padło na Jarka! Wszyscy wiedzieliśmy, że kiedyś do tego dojdzie, więc chyba nikt nie jest zaskoczony.

– Nie jestem zaskoczony... raczej rozczarowany. I zły. Rozmawialiśmy o tym wiele razy, wszyscy wiedzieliśmy, że to może spotkać każdego z nas. Ale i tak jest to pewnego rodzaju szok. Dziwne i nieprzyjemne uczucie. No i oczywiście złość, bo w końcu ktoś wykorzystał kawałek ciebie – komentuje sam zainteresowany, jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów w kraju Jarosław Łukomski

Liczni miłośnicy jego charakterystycznego, ciepłego tembru wiedzą, że pracował na to przez dziesięciolecia. Początki kariery lektorskiej poszkodowanego kolegi sięgają połowy lat 80. Był jednym z  pierwszych, którzy zajęli się „szeptanką” na potrzeby rynku kaset VHS. Jarosław Łukomski posiada imponujący dorobek zawodowy, a wiele produkcji z jego udziałem ma status wręcz kultowy.

– Z drugiej strony jest takie powiedzenie, że jeśli już kraść, to miliony – więc może powinno mi to pochlebiać. W sumie nie wybrali mnie przez przypadek – dodaje ze śmiechem. 

Jarosław Łukomski podczas Ogólnopolskiego Spotkania Lektorów

 

Nie do śmiechu jest Tomaszowi Bartosowi, który reprezentuje lektora w sądzie.

– W skrócie: firma, która ma ponad 30 milionów przychodu, decyduje, że w swoich reklamach użyje jednego z najbardziej rozpoznawalnych głosów w Polsce. W tym nie ma nic złego. Nawet warto pochwalić takie roztropne działanie. Jednak zamiast zamówić nagranie, postanawia wygenerować sobie ten głos za darmo, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak, nie wiadomo z jakich materiałów i nie informując o tym lektora. Po czym emituje reklamy z tak wygenerowanym „głosem”. Ja nazywam to po prostu kradzieżą. Taka jest moja interpretacja. I zapewniam, że znajdzie potwierdzenie w sądzie – wyjaśnia.

W imieniu Jarosława Łukomskiego pozwy składa jego pełnomocnik, internetowy bank głosów Mikrofonika.

Właśnie tej firmie lektor powierzył wyłączną opiekę nad swoim głosowym wizerunkiem cyfrowym, w ramach projektu VO+AI. To inicjatywa, która narodziła się podczas jednego z cyklicznie odbywających się w nadmorskim Dźwirzynie Ogólnopolskich Spotkań Lektorów, w odpowiedzi na obawy polskich głosów związane ze sztuczną inteligencją. 
Projekt postawił sobie trzy cele – tworzenie własnego silnika głosowego w oparciu o AI, kształtowanie postaw fair trade w relacjach klient-lektor przy produkcjach opartych o sztuczną inteligencję i w końcu monitorowanie i reagowanie na próby nielegalnego wykorzystania popularnych głosów za pomocą najnowszej technologii.

– No i to musiało się wydarzyć, ktoś w końcu musiał zacząć. Nie dziwię się, że padło na mojego klienta – mówi mecenas Martyna Majewska z radcaprawnytoronto.ca, prawnik Mikrofoniki. – Musiało się wydarzyć, ale nie musiało się tak skończyć. Mój klient podejmował daleko idące próby polubownego rozwiązania sporu. Co więcej – po odpowiedzi ze strony kancelarii klienta, która podważała istotę praw osobistych pana Jarosława i ogólnie kwestionowała zasadność roszczeń, kontynuowałam samodzielnie rozmowy w formule advocatus-advocatus, próbując uświadomić stronie pozwanej wagę problemu. Ta niestety nie wyraziła zainteresowania ugodą.

Warto podkreślić, że sprawa ciągnie się od maja, ale dopiero dziś Mikrofonika decyduje się na proces.

– Reprezentuję Mikrofonikę na dwóch kontynentach – dodaje mecenas Majewska. – Z mojej wiedzy o rynku kanadyjskim i amerykańskim wynika, że UE ma daleko dalej idące prawa ochrony wizerunku, w tym głosowego, niż umownie pojęta Ameryka. W mojej ocenie warunki ugody były dla pozwanej spółki bardzo atrakcyjne. Pierwszy raz widziałam, by pozywający wyszedł z tak ciekawą i rzeczową propozycją, choćby szkoleń dla pracowników z zakresu bezpieczeństwa w sieci i odpowiedzialnego używania narzędzi AI. Odmowa polubownego zamknięcia sporu przez pozwaną spółkę jest moim zdaniem kosztownym błędem.

– Przyznaję, że zirytowałem się trochę po odpowiedzi kancelarii pozwanej spółki – wyznaje Tomasz Bartos. – Była to odpowiedź głupia, bezczelna i niebezpieczna dla rynku lektorskiego. I skoro firma nadal nie widzi w swoim postępowaniu nic złego, to będziemy się starać, by zmieniła zdanie.

– Doszło tu naszym zdaniem do pewnego rodzaju kumulacji naruszeń – podsumowuje mecenas Wiktoria Stasiewicz, ekspert od prawnych aspektów technologii AI z kancelarii Meritum, specjalizującej się w naruszeniach praw autorskich, reprezentującej m.in. Mikrofonikę.

– Sprawy związane ze sztuczną inteligencją są mi szczególnie bliskie. Podczas obrony pracy dyplomowej o prawnych aspektach związanych z eksploatacją coverów tworzonych przez sztuczną inteligencję, zwracałam uwagę m.in. na straty wizerunkowe pokrzywdzonych. W kontekście zawodowych dokonań i specyfiki pracy poszkodowanego lektora, nieuprawniona eksploatacja jego głosu to także wymierna strata majątkowa. Zasadnicze znaczenie w sprawie mają jednak dobra osobiste. To bardzo poważna sprawa – nie wiemy, komu został udostępniony głos lektora. To chroniona prawnie wartość, niezbywalna i ściśle powiązana z każdym człowiekiem. Do tego dochodzi do potencjalnego naruszenia przepisów RODO. Dla maszyny są to dane. Dla nas to część naszej tożsamości.


Pojawia się pytanie, które dla ludzi przyzwyczajonych do pracy z głosem może wydać się absurdalne: Skąd pewność, że skopiowano właśnie Jarosława Łukomskiego?

– Naprawdę? Pracuję w tej branży 25 lat, rozpoznaję ten głos po sekundzie. Ale i na taką ewentualność jesteśmy przygotowani. Możemy się przerzucać ekspertyzami rzeczoznawców, ale my poprosiliśmy o opinię kolegów realizatorów z ogromnym stażem w czołowych studiach w Polsce. Oni na tym zęby zjedli, a ich opinia jest jednoznaczna. Skopiowano Łukomskiego. A jakby tego było mało, sprawdziliśmy też u źródła. Według narzędzi do rozpoznawania AI prawdopodobieństwo wynosi od 98 do 99%. Udowodnienie, że mówimy o kopii głosu Jarka to najmniejszy problem – komentuje Tomasz Bartos.

Tomasz Bartos (Mikrofonika) podczas prezentacji VO+AI na 8OSL

 

Jak zareagowało środowisko lektorskie? 

Jacek Brzostyński, głos doskonale znany z filmów i reklam, komentuje jednoznacznie: – To są jaja. Byłem pierwszym lektorem, który dołączył do projektu VO+AI. Między innymi właśnie po to, by chronić się przed takimi sytuacjami. Ale nigdy bym nie pomyślał, że ktoś będzie kwestionował moje prawo do dysponowania własnym głosem. Takie postawy muszą zostać napiętnowane, inaczej będziemy okradani na większą skalę i bez końca. 

Na inny aspekt zwraca uwagę Paweł Bukrewicz, prezes Stowarzyszenia Lektorów RP: – Przepis art. 6. ust. 2. Uodo precyzuje, że osobą możliwą do zidentyfikowania jest ta, której tożsamość można określić bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez powołanie się na numer identyfikacyjny albo jeden lub kilku specyficznych czynników określających jej cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne. 
Stosownie do powyższego za daną osobową w rozumieniu ustawy należy uznać również głos człowieka. Jest to dana biometryczna, określająca cechy fizyczne, fizjologiczne, za pomocą której z łatwością – we współczesnych czasach – można zidentyfikować konkretną osobę fizyczną. Doszło tutaj więc również do naruszenia przepisów RODO.

Paweł Bukrewicz przypomina zarazem, że w powstawaniu mowy ludzkiej bierze udział duchowa strona człowieka: – Mowa, jako sposób komunikowania, zbudowana jest z tzw. frazy, czyli treści i formy. O ile treść jest sztywną częścią frazy, o tyle forma jest tak pięknie plastyczna, jak piękna albo straszna może być ludzka dusza. 
Fraza jest tak zmienna, jak zmienny jest osobniczo człowiek. Sztuką jest wypowiedzieć zdanie i powtórzyć je w ten sam sposób, ale całe piękno polega na tym, że za każdym razem wypowiadamy je jednak inaczej. I tu chodzi o coś bardzo ulotnego, co zawdzięczamy właśnie duszy.

Ja na pewno nie zamierzam tego odpuścić – podsumowuje Jarosław Łukomski. – Mamy z Mikrofoniką doświadczonych prawników, specjalistów w tej dziedzinie, mamy zgrany zespół. Wierzę, że tylko głośno i dobitnie reagując na takie przypadki, możemy się uchronić przed kradzieżą naszego głosu przez AI. Uczulam koleżanki i kolegów lektorów, by uważnie słuchali głosów, szczególnie w internecie, i informowali się nawzajem o podobnych przypadkach. Choć oczywiście nikomu takich przygód nie życzę.

Poprosiliśmy pozwaną firmę o komentarz, jednak do tej pory nasza redakcja nie otrzymała odpowiedzi na pytania. 
Jeśli ją otrzymamy, oczywiście natychmiast opublikujemy stanowisko spółki. Obiecujemy informować was o rozwoju tej bulwersującej sprawy.

Oprac. PolscyLektorzy
Fot. Cezary Żukowski

 

25.11.2025 - AKTUALIZACJA

Dziś otrzymaliśmy odpowiedź od spółki, przeciwko której internetowy bank głosów Mikrofonika złożył pozew o kradzież głosu Jarosława Łukomskiego przy użyciu AI. Zgodnie z obietnicą publikujemy jej pełną treść:

"Dzień dobry,

dziękujemy za kontakt. Na wstępie wskazujemy, że JFC Polska sp. z o.o. nie otrzymała do dnia dzisiejszego jakiegokolwiek pozwu w poruszonej przez Państwa sprawie.  W tej sytuacji nie możemy odnieść się do przekazanych doniesień medialnych i przesłanych pytań.
Pragniemy jednak podkreślić, że w naszej ocenie JFC Polska sp. z o.o. nie dopuściła się jakichkolwiek bezprawnych działań ani naruszeń."

 

 

 

 

Brak komentarzy

Studio Medianawigator.com

reklama

Agencja MediaNawigator.com

Powered by:

Bank głosów Mikrofonika.net

reklama