Strona główna >> Testy >> Mojave Audio MA 200
W poprzednim teście sprzętu Mojave Audio mieliśmy przyjemność poznać możliwości Mojave Audio MA 301 FET. Tym razem w naszej kabinie gościmy jego lampowego brata, model MA 200. Czy warto decydować się na lampową wersję Mojave?

   To co warto wiedzieć o Mojave, opisaliśmy już przy okazji poprzedniego testu mikrofonu tej marki. Od tamtej pory zmieniło się tylko tyle, że nasze wymagania w stosunku do producenta znacznie wzrosły. Po prostu MA 301 FET to świetna konstrukcja, doskonale wpisująca się w charakter naszej pracy, którą ze szczerym sercem możemy polecić każdemu lektorowi zainteresowanemu tą półką cenową. Więc naturalną koleją rzeczy, podczas testowania droższego modelu, nasz apetyt na mocne słuchowe wrażenia mocno się zaostrzył. Do dzieła!

 

Pierwsze wrażenia.

 

Opakowanie MA 200 potwierdza to, co zauważyliśmy w naszym poprzednim teście. W tej dziedzinie u Mojave nie ma lipy. W przenośni i dosłownie, bo firma zdecydowała się na korzystanie z kuferków zamiast drewnianych skrzyneczek. Może nie każdemu pasuje to estetycznie, ale raczej każdy pochwali praktyczność i funkcjonalność takiego rozwiązania. W środku walizki znajdziemy: drugą walizkę z przedmiotem naszego testu, metalowy kosz wyróżniający się prostym sposobem mocowania sznurków amortyzacyjnych, skromny zasilacz oraz solidny kabel łączący nasz mikrofon z zasilaczem. Całość sprawia dość solidne wrażenie. Design mikrofonu nie odbiega znacząco od standardów Mojave, nie spodziewajmy się więc cudu. Jednak dobór materiałów oraz jakość wykonania nie odbiega od standardów.

 

 

Mikrofon nie posiada przełącznika charakterystyk, pracuje w kardioidzie i z lektorskiego punktu widzenia, nie jest to wadą. Nie ma również filtra i tłumika. To tak zwany „golas". Ale trzeba zaznaczyć, że dla realizatorów potrzebujących bardziej zaawansowanych rozwiązań, Mojave ma w ofercie ten sam mikrofon ze wszystkimi dodatkami oznaczony symbolem MA 300. Zapraszamy do kabiny.

 

 

 

 

Grzejemy lampę!

Z podłączeniem kłopotów nie odnotowano, chwilka na rozgrzanie i nagrywamy. Stała ekipa (Julita Lachowska, Joanna Lewandowska-Wołoszyn, Marcin Kieca i Tomek Bartos), to samo studio (Mikrofonika) i ta sama karta, co zawsze (AudioFire Pre8). Nagrania można pobierać klikając na linki poniżej:

 

 

 

Nagranie wokal żeński Joanna

Nagranie wokal żeński Julita
Nagranie wokal mę™ski Marcin
Nagranie wokal mę™ski Tomek

 

Zacznijmy od tego, że podobnie jak u młodszego brata, MA 200 potrzebuje wię™cej miejsca na skali potencjometru gain. Tym razem mamy jednak do czynienia z lampą, więc musimy pogodzić się z wyraźnym wzrostem niechcianego szumu. Ma on lekki przydźwięk, na pewno nie jest przyjemy, ale naszym zdaniem nadal mieści się w normie. Uczciwie jednak trzeba zaznaczyć, że przy cichszych źródłach dźwięku może irytować purystów.

 

 

Samo brzmienie urządzenia sprawia naprawdę miłe wrażenie. Dźwięk jest nasycony, bogaty, śmiało można powiedzieć pełny. W porównaniu do tranzystorowego brata, widać, że układ lampowy wyraźnie ingeruje w model pasma. Oceniliśmy bardzo dobrze walory brzmieniowe tranzystorowego MA 301, ale przyznać trzeba, że szczególnie na głosach męskich, lampowy MA 200 daje sobie radę lepiej. Pewna dwuznaczność pojawiła się przy odsłuchach materiału nagranego przez Julitę. Z jednej strony mamy tu nadzwyczaj mocny, nasycony sygnał, ale z drugiej wydaje się on trochę brzmieniowo przesadzony, co skutkuje podbiciem esek i zaczyna lekko drażnić. Niewykluczone, że wynika to z wyjątkowej specyfikacji głosu Julki. Dodatkowo wydaje się, że mikrofon ma czasami kłopot z „trzymaniem się" blisko zera, co obrazują screeny poniżej.

 

 

 

Wiadomo, że każda amplituda na dużym zbliżeniu nie bę™dzie idealnie układać się™ na czerwonej linii, ale mamy wrażenie, że w tym wypadku sprzę™t notuje minimalnie wię™ksze odstę™pstwo od normy niż konkurenci. Z czego to może wynikać? Naszym zdaniem, z połączenia dość mocno podbitego sygnału z awangardową w swej prostocie konstrukcją koszyka. Wzmacniając sygnał, wzmacniamy ró‚wnież wrażliwość na drgania i stąd niespodzianki. Ale wiadomo, możemy się™ mylić. Jeśli ktoś ma inne doświadczenia zapraszamy do dyskusji.

 

 

Podsumowanie.

 

Ogó‚lna ocena brzmienia MA 200 wypada bardzo dobrze. Jednak na naszych testach konstrukcja pokazała ró‚wnież swoje drobne minusy. Czy sprawdzi się™ w zastosowaniach lektorskich? Wydaje się™, że ze wzglę™du na walory brzmieniowe można ją brać pod uwagę™, ale w starciu z konkurencją bę™dzie miała twardą przeprawę™. Nic dziwnego, ten rynek wydaje się™ mocno nasycony, zwłaszcza w zakresie zestawó‚w kosztujących 3.500-4.000 PLN. Podsumowując, MA 200 nie ułatwi nam wyboru. To ciekawa opcja do rozważenia, a przede wszystkim do odsłuchania, ale jako jedna z wielu możliwości.

 

 

 

 

 

 

Producent: Mojave Audio

 

Wię™cej informacji o Mojave Audio znajdziecie na stronach dystrybutora: MJ Audio LAB.

 

 

Komentarze

Girena
15.10.2015

Dziękuję za obszerny test. Inne strony opisywały ten sprzęt raczej zdawkowo.

ASO

Dodaj komentarz

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

donos, kontakt

Z ofertą Mojave Audio zetknęliśmy się pierwszy raz w życiu. Od dystrybutora, firmy MJ Audio Lab dostaliśmy do testów dwa, naszym zdaniem najciekawsze modele. Dziś prezentujemy nasze wrażenia z praktycznego testu mikrofonu tranzystorowego MA 301 FET. Jak się sprawdza w kabinie? Poczytajcie.
Dzisiaj nietypowo. Przy okazji testów mikrofonów Mojave Audio od MJ Audio Lab dostaliśmy w paczce coś specjalnego. Jak to się sprawdzi na lektorach? - zastanawiał się dystrybutor, a i nam wydało się to ciekawe pytanie. I tym sposobem mieliśmy okazję przez kilka godzin pobawić się Looptrotter SA2RATE.
Dzięki uprzejmości firmy Audiofactory, mieliśmy okazję przetestować dwa mikrofony młodziutkiej łotewskiej firmy JZ Microphones. W poprzednim odcinku, na pierwszym teście w Polsce w naszym studio gościł Vintage 11. Tym razem do naszego sprzętu podpinamy jego starszego brata Black Hole BH1. Jak się spisuje?