Tytuł: "Miał świetny głos, ludzie z miejsca go polubili". Jeremi Przybora zaczynał w Polskim Radiu
Autor: Polskie Radio/Bartłomiej Makowski
Źródło: https://polskieradio24.pl/artykul/3338967,mial-swietny-glos-ludzie-z-mie...
Data publikacji: 04.03.2026
Przegrał konkurs, ale spikerem został
Dwudziestodwuletni Przybora trafił do Polskiego Radia w 1937 roku. Był wówczas kimś, kogo dziś można by bez zastanowienia nazwać "bananowym chłopcem". Jako syn znanego warszawskiego właściciela fabryki cukierniczej nie musiał bać się o utrzymanie na studiach i szybkie odnalezienie drogi życiowej. Czas mijał młodemu Jeremiemu na zbijaniu bąków z kolegami, uczestnictwie w zebraniach korporacji akademickiej i na zmianach kierunków studiów: Przybora uczył się najpierw w Szkole Nauk Politycznych, później trafił do Szkoły Głównej Handlowej, by w końcu spróbować swoich sił na anglistyce w murach Uniwersytetu Warszawskiego.
I właśnie znajomość języków obcych spowodowała, że Przybora, za namową kolegów, zdecydował się wziąć udział w konkursie na radiowego spikera. Konkurs ogłoszono w związku ze spodziewanym startem Warszawy II - drugiej anteny, w przeciwieństwie do Warszawy I, przeznaczonej głównie dla stolicy i województwa. Była więc Warszawa II poprzedniczką zarówno radiowej Dwójki, jak i Radia Dla Ciebie.
[...] Jeremi wypadł dobrze w trzystopniowej eliminacji, poradził sobie z przedstawieniem swojego życiorysu w języku obcym, z przeczytaniem tekstu prasowego oraz literackiego i nie dał się złapać w żadną pułapkę zastawioną przez autorów specjalnego, trzeciego testu (a było to istne pole minowe: dwie strony zapełnione obcymi nazwami własnymi, liczebnikami i łamańcami językowymi). Ale konkursu nie wygrał. Lepszy okazał się Karol Pieńkowski, który wkrótce - ze względu na wysokie kwalifikacje - został przesunięty na stanowisko kierownika audycji w językach obcych.
Po kilku miesiącach do Przybory odezwał się Henryk Comte, ówczesny kierownik Biura Przygotowania (Emisji) Programów w Polskim Radiu, i zaprosił Jeremiego na drugą próbę.
- Na skutek prawdopodobnie wykruszenia się innych kandydatów otrzymałem posadę. Bo to, jak w karierze wirtuozów, nie wystarcza biegłość w rzemiośle i technika, ale też odporność psychiczna. Okazuje się, że zderzenie z mikrofonem było tak silnym przeżyciem, że niektórzy nie wytrzymywali napięcia i wykruszali się - spekulował Przybora w radiowych wspomnieniach.
[...] Jedyną kobietą w gronie spikerskim była wówczas Joanna Poraska (zastąpiła, wyrzuconą z pracy przez sanację, Janinę Sztompkównę). Po latach mikrofonowa koleżanka tak wspominała Przyborę:
- Miał świetny głos, dobrą dykcję. Miał w głosie coś takiego, że ludzie z miejsca go polubili. Był uroczym, młodym chłopcem. Miał świetne maniery - mówiła w audycji Polskiego Radia. - Był niesłychanie popularny. Miał bardzo dużo listów od kobiet. Były nawet takie wariatki, które przyjeżdżały do Warszawy, żeby zobaczyć jego twarz.
Więcej wspomnień znajdziecie w całym artykule na PolskieRadio24.pl.
A o radiowej działalności Jeremiego Przybory po wybuchu II wojny światowej oraz w latach powojennych przeczytacie w opracowanej przez nas nocie biograficznej.
Brak komentarzy