Tytuł: Odrzucił szansę z Hollywood po spotkaniu z legendą kina. "Nie przepadam za nagrodami pocieszenia"
Autor: Marta Korycka
Źródło: https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,32842161,odrzucil-szanse-z-ho...
Data publikacji: 09.06.2026
Janusz Kamiński dzięki współpracy ze Spielbergiem przy "Liście Schindlera" zdobył pierwszego Oscara (drugiego za ich wspólny film "Szeregowiec Ryan"), nagrodzono także scenografię Allana Starskiego i Ewę Braun. Obok hollywoodzkich aktorek i aktorów na planie pracowali także m.in. Andrzej Seweryn, Anna Mucha, Jacek Wójcicki, Paweł Deląg, Maciej Kozłowski, Piotr Polk czy Agnieszka Wagner. Seweryn, który ostatecznie wcielił się w Juliana Schernera, był rozważany do tytułowej roli. Podobnie jak Piotr Fronczewski. Do aktora trafił fragment scenariusza i Fronczewski nagrał monolog, który został wysłany do Hollywood.
Jak Piotr Fronczewski wspomina spotkanie ze Stevenem Spielbergiem?
- Od początku nie robiłem sobie przesadnych nadziei na tę rolę, ale skoro sam Spielberg, przeglądając zdjęcia polskich aktorów z myślą o filmie, zawiesił oko na moim portreciku, to uznałem, że nierozsądne byłoby nie przyjąć zaproszenia na ten casting - bodaj pierwszy i zapewne ostatni w moim życiu, bo instytucja zdjęć próbnych jest dla mnie niesłychanie wprost krępująca
- wspominał Fronczewski w rozmowie z Marcinem Mastalerzem, która została wydana w formie książki "Ja, Fronczewski". Opowiada w niej, że zadzwonił do niego ktoś z firmy producenckiej Lwa Rywina z informacją, że amerykański reżyser rozważa jego kandydaturę do głównej roli i chciałby, żeby na próbę nagrał "dość długi monolog Schindlera, który on sobie obejrzy, by podjąć decyzję".
- Nagrałem to więc, taśma poleciała do wytwórni w Hollywood, a potem jeszcze spotkałem się ze Spielbergiem w Krakowie, gdy robił dokumentację do filmu. Bardzo uprzejmy człowiek. Pogadaliśmy sobie miło o wszystkim i o niczym na tyle, na ile moja kulawa angielszczyzna pozwoliła, wziąłem od niego autograf dla córek i tyleśmy się widzieli - relacjonował po latach.
[...] Fronczewski, pytany przez Mastalerza, czy nie żałuje, że nie zagrał w "Liście Schondlera", odpowiedział:
- Ani trochę. Ja naprawdę nie robiłem sobie nadziei na zostanie gwiazdą Hollywood. Ten mój zmysł samokrytyczny, ten mój psychologiczny mechanizm hamujący nie pozwalały mi aż tak popuszczać wodzy fantazji. Od początku do końca traktowałem rzecz całą jako miły epizodzik bez specjalnego znaczenia. Kilka miesięcy później amerykańska wytwórnia odezwała się do mnie ponownie, proponując jakąś małą rólkę w "Liście Schindlera", ale odmówiłem. Ja nie jestem raczej chorobliwie ambitny, ale nie przepadam za nagrodami pocieszenia.
Więcej o krytycznym podejściu Piotra Fronczewskiego do swoich szans na światową karierę przeczytacie w całym artykule na Kultura Gazeta.pl.
A u nas znajdziecie obszerną notę biograficzną niezrównanego artysty.
Brak komentarzy