Publikacje o lektorach
ARTYKUŁY, AUDYCJE, FILMY

Permanentny przegląd prasy, portali internetowych, społecznościowych, radia i telewizji. Zbieramy wszelkie publikacje na temat lektorów i ich pracy. Efekt naszych poszukiwań znajdziesz w tym dziale. Jeśli masz coś czego tu nie ma, podziel się linkiem! Koniecznie daj nam znać!

Tytuł: Aktor użyteczny. Włodzimierz Press kończy 80 lat
Autor: Paweł Piotrowicz / Onet.pl
Źródło: https://kultura.onet.pl/film/wywiady-i-artykuly/aktor-uzyteczny-wlodzimi...
Data publikacji: 13.05.2019


Jako jedyny z głównej obsady "Czerech pancernych i psa" nie zrobił spektakularnej kariery filmowej, chociaż aktywny zawodowo pozostaje do dziś. - Nie lubię się narzucać, nie walczę o siebie – tłumaczy, zaznaczając jednak, że spektakularnych zawodowych klęsk także nie przeżył. - Na pewno nie mam się czego wstydzić - zapewnia. Jest za to cenionym aktorem teatralnym i dubbingowym – do najmłodszych mówił między innymi głosem Kermita, kota Sylwestra i Smerfa Łasucha. Włodzimierz Press, niezapomniany Grigorij Saakaszwili z czołgu "Rudy" 102, kończy 80 lat!

- Nie lubię się narzucać, nie walczę o siebie – mówi Włodzimierz Press, niezapomniany Grigorij Saakaszwili z "Rudego" czołgu 102, należącego do tytułowych "Czterech pancernych", którzy w drugiej połowie lat 60. podbili serca niemal wszystkich widzów w Polsce. I podbijali przez następne dekady, znacząco rozbudzając wśród młodych ludzi ducha przygody. Kto nie chciał być kiedyś Jankiem Kosem? Kto nie bawił się na podwórku w "Rudego"? Kto nie zachwycał się urodą Marusi?

Press jako jedyny z głównej obsady słynnego serialu nie zrobił po jego zakończeniu wielkiej filmowej kariery, chociaż aktywny zawodowo pozostaje do dziś. Jest cenionym aktorem teatralnym i dubbingowym, przed kamerą pojawia się jednak rzadko, głównie w rolach małych, często epizodycznych – jego zawodowe losy potoczyły się więc zupełnie inaczej niż w przypadku Janusza Gajosa, Romana Wilhelmiego, Wiesława Gołasa czy Franciszka Pieczki.

Jak przyznawał kilka lat temu w rozmowie z "Głosem Wielkopolski", jest w tym dużo jego winy, gdyż nie umie się lansować ani walczyć o siebie. - Nie mam zbyt dużo wiary w siebie i muszę czuć, że ktoś bardzo we mnie inwestuje i wierzy, i w to, że mogę podjąć się jakiegoś zadania. Tak się jakoś zdarzyło. Ja nie przegrywałem bitew, tylko po prostu ich nie zaczynałem.
- Cały czas byłem i jestem aktorem – zaznaczył. - Dziś już emerytowanym, ale cały czas funkcjonującym. Zawsze w teatrze znajdowano mi ciekawe zadania, z których wywiązywałem się zgodnie z moim artystycznym potencjałem.

W jego Grigoryju "Grzesiu" Saakaszwili, plutonowym, a potem sierżantem, kierowcą-mechanikiem czołgu 102, kochało się chyba nawet więcej Polek niż w Janku Janusza Gajosa – urzekał je zalotnym szelmowskim spojrzeniem, wrażliwością i zaradnością, a także niesfornym charakterem, do którego idealnie pasowała ułańska szabla, jaką otrzymał od wachmistrza Kality. Za sprawą czarnych oczu i charakterystycznego amanckiego wąsika aktora brano za autentycznego Gruzina. Na końcu udało mu się podbić serce plutonowej Lidki (Małgorzata Niemirska).
 
Przygody i wartości

Zapytany przez "Tele Magazyn", na czym jego zdaniem polegał wielki sukcesu serialu, Press wskazał na prostotę historii. - Coś było ujmującego w tym, że ci żołnierze byli wobec siebie życzliwi, że byli sobie - tak jak to ta piosenka mówi - wierni, że umieli wybrnąć z każdej opresji, bo trzymali się razem. Ich przygody były oparte na uniwersalnych wartościach, takich jak męska przyjaźń, solidarność, poczucie humoru.

Jednocześnie aktor odrzucił wszelkie zarzuty o zakłamywanie historii, jakie stawiano "Pancernym", zwłaszcza w okresie prezesury w TVP Bronisława Wildsteina, który zakazał powtórek tego serialu, podobnie jak "Stawki większej niż życie". - Ja jakoś w przypadku "Pancernych" nie czuję wagi tych zarzutów – mówił "Tele Tygodniowi". - W tym serialu jest przecież mowa o prostych ludziach, zwykłych żołnierzach, a nie o jakiejś "wierchuszce", ideologii czy propagandzie. Więc kiedy ktoś wyciąga te wielkie problemy, to zadaję sobie pytanie: w czym ci widzowie zostali aż tak strasznie okłamani?
- Ponadto – dodał – kiedy się tak zapamiętale zbija wszelkie wartości "Pancernych", to mnie też zastanawia, czy więcej się na nich wychowało łobuzów i drani czy przyzwoitych ludzi. Ja, ilekroć spotykam się z naszymi wielbicielami, widzę, że są to naprawdę przyzwoici ludzie.


Serial telewizyjny "Czterej pancerni i pies" (1966-1970) - TVP Seriale / YouTube.com
 

Energia, prawda i zapał

Press ma na koncie ponad 30 zazwyczaj niewielkich ról filmowych i serialowych, w tym w "Korczaku", "Europie, Europie", "Bożej podszewce" czy "Popiełuszce. Wolność jest w nas". Ostatni raz na wielkim ekranie zaprezentował się cztery lata temu, jako Żyd nauczyciel w "Demonie" Marcina Wrony. Dużo więcej mógł zaprezentować na warszawskich scenach – w Teatrze Ludowym, Kwadrat, Dramatycznym, a obecnie Studio. Za rolę w "Udręce życia" w Teatrze Narodowym, w reżyserii Janusza Englerta, otrzymał w 2012 roku nagrodę Warszawskiego Feliksa.

W 2006 roku "Polityka" w swoim "Subiektywnym spisie aktorów teatralnych" zachwycała się jego rolą poczciwego proboszcza w "Bombie"– offowej komediofarsie o polskiej prowincji, którą Maciej Kowalewski napisał i wystawił w młodzieżowym Klubie M25 na Pradze. "Gra tak wyraziście, fachowo, zabawnie i celnie swój epizod, że trudno powstrzymać się od pytania, kto mu - i jego paru koleżankom i kolegom o podobnych umiejętnościach - pozwolił tyle sezonów leżeć odłogiem w teatralnej garderobie, marnując siły i talent?"
"(…) aktor wybitny, którego oglądamy zbyt rzadko – pisał wtedy "Przegląd". - Pełen kipiącej energii, prawdy i zapału, nawet kiedy bywa niezgrabny albo natrętny".
 
Kiedy nie ma stresu

Oglądamy rzadko – tak. Ale słuchamy na szczęście dużo częściej – w słuchowiskach radiowych, ale przede wszystkim w dubbingu. Włodzimierz Press jest jednym z bardziej cenionych aktorów głosowych i ma dziś na swoim koncie około dwustu takich ról. Mówił do nas między innymi głosem Kermita w "Ulicy Sezamkowej", kota Sylwestra z serii "Zwariowane melodie" i Smerfa Łasucha.

- Dubbing i radio bardzo mnie mobilizowały – opowiadał "Angorze". - Do słuchowiska czy poezji należało się we właściwy sposób przygotować. Jednocześnie nie ma stresu, bo zawsze wszystko można powtórzyć, nie to, co na żywym planie. Nie ma też uczenia się na pamięć, co zawsze zabierało mi dużo czasu.

Press był też m.in. admirałem Ackbarem w "Gwiezdnych wojnach" i Peterem Pettigrewem w "Harrym Potterze". Przygodę z dubbingiem rozpoczynał w 1967 roku od roli Juliusza Cezara w "Asterixie Gallu", chociaż już wcześniej można go było usłyszeć we "Flinstonach".
 
Dlaczego Włodzimierz Press mówi o sobie "aktor użyteczny" i co robi w wolnym czasie? Dowiecie się czytając pełny artykuł "Aktor użyteczny. Włodzimierz Press kończy 80 lat" na Onet.pl

 

 

 

 

Brak komentarzy

Zawodowcy do wynajęcia

reklama

Agencja MediaNawigator.com