Publikacje o lektorach
ARTYKUŁY, AUDYCJE, FILMY

Permanentny przegląd prasy, portali internetowych, społecznościowych, radia i telewizji. Zbieramy wszelkie publikacje na temat lektorów i ich pracy. Efekt naszych poszukiwań znajdziesz w tym dziale. Jeśli masz coś czego tu nie ma, podziel się linkiem! Koniecznie daj nam znać!

Tytuł: Teatr jednego lektora
Autor: newsweek.pl
Źrodło: newsweek.pl
Data publikacji: 10.09.2001

 

Choć grają tylko głosem, zarabiają więcej niż niejedna gwiazda teatru. Słyszymy ich w czasie przerw na reklamy.

Najlepszy jest głos jak dzwon, brzmiący jak spod stołu albo spod brody popa. Ale nie może być też za niski, bo się nie wybije - tłumaczy Ewa Pajko ze studia reklamy radiowej Trójki. - Męski, ale miękki, z dobrym "dołem", świetnie wpadający w ucho, nie za ostry - dodaje Zbigniew Borek, aktor i lektor, reżyser dubbingu i właściciel warszawskiego studia dźwiękowego Kobart. Takie głosy robią wrażenie na kobietach, a więc są poszukiwane przez reklamodawców.

Coraz więcej aktorów żyje z nagrywania reklam. Codziennie przejeżdżają setki kilometrów od studia do studia. Rano ćwiczą dykcję, śpiewają wstawki, ustawiają głos. Nie opłaca im się pić zimnego piwa, bo będą mieć chrypkę. Nie warto wyjeżdżać na wakacje, bo w ciągu jednego dnia mogą zarobić kilka tysięcy złotych - więcej niż wynosi miesięczna pensja aktora teatralnego ze średnim stażem.

Kiedy Zbigniew Dziduch, absolwent krakowskiej PWST, dwa lata temu przeprowadził się do Warszawy, nawet nie próbował szukać pracy w teatrach: - Od razu złapałem za telefon i nagrałem się w banku głosów kilku studiów dźwiękowych. Wkrótce zaczęły przychodzić propozycje.

Podkładał głos do "Inwazji Mocy", jest lektorem TV4 i Radia Eska, czytał m.in. reklamy Hyundaya, Nissana, Żywca, Sony.

Mikołaj Klimek ukończył tę samą uczelnię pięć lat temu. Tylko połowa jego rocznika dostała angaże w teatrach. Klimek gra w Narodowym w Warszawie, lecz ciągle nie ma etatu. Zaczął więc pracę w reklamie, jest lektorem warszawskiego Radia Praga, narratorem w "Pokemonach", użycza głosu bohaterom gier komputerowych.

Aktorzy-lektorzy za przeczytanie zdania w reklamie radiowej dostają od 100 do 1200 zł. Jeżeli reklamodawca wybierze z głosowego castingu konkretną osobę, aktor może negocjować stawki. - Za wypowiedzenie w reklamie słowa "Panasonic" amerykański lektor dostał ogromne pieniądze - mówi Borek. Suma jest tajemnicą, wiadomo jednak, że firma kupiła ten głos na wyłączność. Lektor zobowiązał się, że nigdy już nie nagra żadnej reklamy, więc kwota, jaką zainkasował, musiała być duża. W Polsce nie zdarzyło się jeszcze nic tak spektakularnego.

Andrzej Ferenc, absolwent warszawskiej PWST, należy do tzw. ekstraklasy - dziesięciu aktorów rozchwytywanych przez studia. Czyta m.in. reklamy Ery i TVN. Jest jednym z aktorów najdłużej pracujących w branży. - Zaczęło się od słuchowisk w Teatrze Polskiego Radia - mówi. - Potem reżyser Laco Adamik zaproponował mi nagranie reklamy firmy kosmetycznej. Był początek lat 90., rynek reklamowy dopiero się rodził.

Do ekstraklasy należy też Przemysław Nikiel, który w tym zawodzie pracuje od 12 lat. Zrezygnował z aktorstwa. Czytał reklamy Sony, Suzuki, był głównym głosem RMF FM. Przeczytał ok. 20 tys. tekstów. Ile zarabia? Mówi, że jest mu miło, kiedy ktoś za reklamę oferuje 3 albo 4 tys. zł. Nieoficjalnie mówi się, że dobry lektor może zarobić dziennie nawet 10 tys. zł.


Cały artykuł znajdziecie na stronach tygodnika Newsweek Polska

 

 

 

Brak komentarzy

Zawodowcy do wynajęcia

reklama

Agencja MediaNawigator.com